Fotografia Wrocław

Wrocław zdjęcia - galeria fotografii poświęcona stolicy Dolnego Śląska.

Wrocław pomniki

Pomnik "Alegoria Rybołówstwa"

Alegoria rybołówstwa

Czy zwrócili Państwo kiedyś uwagę na ciekawą rzeźbę znajdującą się przy gmachu Muzeum Narodowego we Wrocławiu? To "Alegoria rybołówstwa", około 3 m wysokości kompozycja, która od dawna intrygowała mnie swoją formą. Postanowiłam przyjrzeć się jej z bliska, bo jedynie wtedy możemy dostrzec bardzo interesujące detale.

Alegoria rybołówstwa

Ze szczytu rzeźby spogląda na horyzont główny bohater dzieła - rybak. Właściwie jest to jedynie jego głowa, w charakterystycznym dla tego zawodu kapeluszu. Nad głową naszego bohatera kłębi się plątanina węży - symbolizują one niebezpieczny aspekt natury, są również prastarym symbolem wody. Węże przedstawiają więc ogrom zagrożeń, jakim musiał stawiać czoła śmiałek wypływający na dalekie połowy. Zagrożeń, które niósł ze sobą nieodgadniony żywioł wody oraz tych, które pod postacią legendarnych potworów kryły się w głębinach mórz i oceanów.

Głowa rybaka osadzona jest na kolumnie przypominającej egipski obelisk - symbol boskości. U dołu kolumny widać trójpalczastą nogę orła, na której siedzą dwie kobiece postaci. Z jednej strony widzimy nagą kobietę, z drugiej piękną syrenę - mityczną postać o tułowiu kobiety i rybim ogonie. Mając stale w pamięci tytuł kompozycji - "Alegoria rybołówstwa" - możemy się w tych postaciach dopatrzyć dwóch sprzecznych dążeń, które rozdzierały serce rybaka. Podczas długich morskich wypraw tęsknił on do żony, do jej czułych ramion i miał pewność, że tam daleko, na lądzie, jest kobieta, która wyczekuje i wygląda jego powrotu, drżąc każdego dnia na myśl, że okrutne morze mogłoby nie zwrócić jej ukochanego. Natomiast gdy był w domu tęsknił za morzem, za jego groźnym urokiem, który zniewalał go i przywoływał, jak syreni śpiew. Morze wabiło go, jak piękna syrena - oszałamiające i przewrotne stworzenie, które swoim śpiewem zniewalało mężczyzn, tak, iż Ci zasłuchani wskakiwali w głębiny oceanu lub rozbijali się o morskie skały. I już nigdy nie wracali do swoich żon. Nigdy ich potem nie widziano. Znamy tylko jednego śmiałka, który usłyszał syreni śpiew i ocalał. To Odyseusz. Kazał przywiązać się do masztu, a swojej załodze zakleił uszy woskiem i dzięki temu udało mu się posłuchać śpiewu morskich stworzeń.

Alegoria rybołówstwa Alegoria rybołówstwa Alegoria rybołówstwa Alegoria rybołówstwa

Przyjrzyjmy się teraz tylnej stronie rzeźby. Tam właśnie autor umieścił głowę diabła - diabła morskiego, oczywiście - z imponującymi rogami fantazyjnie zawiniętymi w roladkę. To jeszcze jeden dowód na to, że rybołówstwo w XIX wieku, było zajęciem, przy którym łatwo było spotkać siły tajemne. Obchodzimy ponownie monument i wracamy do jego przedniej części.

Alegoria rybołówstwa Alegoria rybołówstwa

U samego dołu widzimy postać atlety dźwigającego na swych barkach całość kompozycji. Ja w tym siłaczu widzę Posejdona (Neptuna) - boga morza, który jest zmęczony dźwiganiem całej wodnej krainy (bo przecież to nie może być Atlas, on dźwigał na swych barkach sklepienie niebieskie).

Alegoria rybołówstwa Alegoria rybołówstwa Alegoria rybołówstwa

Tyle detali, tyle znaczeń... Może sami, gdy następnym razem będziecie przechodzić obok "Alegorii rybołówstwa" przystaniecie na chwilę i odnajdziecie własną interpretację dzieła.

Inne prace Christiana Behrens'a to m. in. 6 postaci z południowej elewacji Ratusza, oraz motyw pijanego czeladnika i jego wściekłej żony nad wejściem do Piwnicy świdnickiej. Kolejne dzieło tego artysty to portal budynku Gmachu Śląskiego (obecnie NOT) oraz nieistniejący już ogromny pomnik Wilhelma I przy ul. Świdnickiej (miejsce obecnego pomnika Bolesława Chrobrego). W Muzeum Narodowym we Wrocławiu można również zobaczyć "Pocałunek Sfinksa" i "Obelisk" autorstwa Christiana Behrens'a.

Tekst powstał dzięki pomocy Barbary

Wszystkie zdjecia można obejrzeć klikając w link: Alegoria rybołówstwa

Fotografia Wrocław